niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 4

-Lena.Lena wstawaj !-usłyszałam znajomy mi już głos Wiktora i szybko zerwałam się z łóżka.
-CO?!-Krzyknęłam prosto do jego ucha za co dostałam solidny cios w ramię.-Aua ! Co chcesz?!
-Kolejny etap udawania pary. Wspólny prysznic. -Przewróciłam oczami. Złapałam świerze ciuchy i swój ręcznik a potem spojrzałam na Wiktora.
-Gotowa.
-No to chodź.-Objął mnie ramieniem. Ja się w niego wtuliłam i pomkneliśmy korytarzem mijając przy okazji Kubę który jak zwykle promieniował uśmiechem. Zamknęliśmy się w łazience. Kiedy się odwróciłam walnęłam cudownego facepalma.
-Macie tylko wanne?!
-No tak.-Odpowiedział szczerząc się. Westchnęłam i patrząc na niego dziwne zciągnęłam koszulke i spodenki. Mój wzrok zaraz powędrował na jego spodnie.
-Ogarnij kumpla bo hymnu nie śpiewamy, na baczność stać nie musi.-Ten szybko spojrzał na swoje krocze i zakrył je rękoma. Jak zwykle wszystko zignorowałam i zaczęłam puszczać wodę do wanny razem z płynem tworząc jak nawiększą pianę. Kiedy już wszystko było gotowe rozebrałam się całkowicie i powoli weszłam do gorącej wody zakrywając się ostatecznie pianą.
-No i na chuj ta piana...-mruknął nadal trzymając ręce w tym miejscu.
-Po to, żebyś sobie spodni nie poplamił bo biała plama na czarnym to tak kiepsko trochę.-Mówiłam związując swoje blond loki w kucyk gumką którą zawsze trzymam na nadgarstku. Po chwili zobaczyłam jak podchodzi do wanny i siada skrzyżnie na przeciw niej opierając brodę o krawędź. Przyglądał się mojej twarzy, a ja tylko ochlapałam go wodą.
-Co ja kurwa zielona jestem?!
-Nie. Po prostu ładna.
-Jak 90% polek.
-Ale tylko jedną z nich mam przy sobie. Nagą. W wannie. Daj się napatrzeć no.-Spojrzałam w góre i zobaczyłam zasłonkę za którą zazraz szarpnęłam. Ta zamiast zasłonić się spadła prosto na głowę mojego długo włosego przyjaciela.
-Aua! Kurwa ! Dobra już się odwracam.-zgrabnie oparł się plecami o wanne, a ja zaczęłam delikatnie całować jego szyję.-A tobie co?
-Dopieścić cię może. Przecież jesteśmy parą.-Nie przerywałam a on tylko czasami pojękiwał.
-Taki związek mi odpowiada.
-No widzisz.-Moje mokre dłonie zaraz delikatnie zciągnęły jego koszulkę i delikatnie masowały jego klatke piersiową. Ten nagle się odwrócił. Spojrzał mi w oczy i kiedy maksymalnie zbliżył swoje usta do moich wrzasnełam:
-NIE DLA PSA KIEŁBASA! -I chlapnęłam mu prosto w twarz. Ztarł sobie wodę z twarzy patrząc na mnie idiotycznie. Wstał i delikatnie zciągnął sobie mokrą już koszulkę.
-To było wredne! -Zasmucił się i wrócił na swoje miejsce.
-Ale jak mam Cię pocałować jak znam Cię dwa dni. W ogóle, związek po dniu znajomości!? To jakieś takie nie normalne jest.-Mruknęłam unosząc delikatnie nogę ponad poziom wody.-Podasz mi ręcznik?-zapytałam nie czekając długo na jego reakcę. Złapałam go i zaraz owinęłam się wychodząc z wanny. Usiadłam na pralce przyglądając się mu gdy zdejmował tyłem do mnie. -Masz naprawdę ładny tyłek.-Zamruczałam i zaśmiałam się uroczo.
-Dzięki.-usłyszałam w odwecie i ten zaraz znalazł się w wannie.
-Wiktor..Powiesz mi jaki jest Adam?
-Jasne..No to..-zastanowił się chwilę- dość specyficzny. Bo wiesz, widziałaś, jak przy tobie się zawstydzał, czarwienił. Na ogół taki nie jest. Pewny siebie, odważny, ale przy nas. Widziałaś jak zareagował na Rozalię.-Miał rację. Ta reakcja była dla mnie czymś zupełnie nowym. Taki jakby..Nie Adam. Zupełnie inny człowiek. Ale to też mi imponowało..Dwie twarze...Jedna potulna jak baranek, urocza, słodka, a druga wredna, zabójcza. Jak kolwiek dziwnie to brzmi. Kto by tak potrafił? Jeszcze tak skutecznie ukrywać jedną z nich. Intrygujące..
-Coś jeszcze muszę wiedzieć?-odezwałam się cicho.
-Tak.-Wstał, złapał ręcznik wiszący obok niego i owinął sie nim w pasie.-Jest potwornie wrażliwy.-Wyszedł z wanny i wypuścił wodę, zaczął się delikatnie wycierać.-Nie zdziwił bym się, gdyby przez całą noc płakał.-Wzruszył ramionami podszedł do zlewu i umył zęby. Przeczesał parę razy włosy i wyciągnął mnie za rękę z łazienki do mojego pokoju. Odłorzył moje świerze ubrania i podał mi swoją koszulkę. Szybko założyłam ją na siebie zakładając jeszcze świerzą bieliznę. On ubrał się i wyszliśmy z pokoju. W salonie siedziała już reszta.
-I jak tam nasze zakochańce?-odezwał się Janusz, a ja zaśmiałam się cicho.
-A dobrze..Nawet bardzo..-Zamruczałam i wtuliłam się w Wiktora.
-No no, było ostro? -Wyszczerzył się Kuba a ja musnęłam nosem policzek przyjaciela warcząc cicho
-Jest cholernie dobry. -Złożyłam buziaka ma jego policzku i zajęliśmy miejsce obok reszty. Na stole stał talerzyk z czterema kanapkami i dwoma kubkami kawy.
-Zrobiłem wam śniadanki. Za wczorajsze dla mnie Leno. -Kuba podsunął nam talerzyk a ja zaraz podałam jedną z kanapek Wiktorowi.
-Dziękuję Kubusiu. -Zaczęliśmy zajadać ze śmiechem rozmawiając przy tym z reszą jak wyglądała nasza pseudo romantyczna noc. Po chwili Wiktor upijając ostatniego łyka kawy zsunął mnie sobie z kolan i uśmiechnął się.
-To ja idę do sklepu. Po fajki. Chce ktoś jeszcze? -Ja uniosłam lekko dłoń, a on przytaknął i wyszedł. Złapałam naczynia i ruszyłam do kuchni po czym zaczęłam je zmywać nucąc pod nosem wczoraj powstałą melodię. Zaraz nucenie przerosło w delikatne kręcenie biodrami w rytm wypowiadanych słów a potem, melodia przerodziła się w The Other Site Aerosmith, a moje ruchy w dziki taniec. Wszysyko przepadło gdy za sobą usłyszałam cichy śmich. Szybko odwróciłam się zachaczając nogą o nogę stojącego za mną. Zachwiałam się i mało nie upadłam gdy Adam mnie złapał, po czym sam zachwiał się i oboje upadliśmy, tak, że ja leżałam na nim. Uniosłam delikatnie głowę, a jego czekoladowe ogromne oczy wpatrywały się w moje. Lekko rozchylił usta nadal nie odwracając odemnie wzroku. Przygryzłam leciutko wargę i złożyłam delikatnego całusa na jego ustach kiedy poczułam jak on pdzywiera mnie do siebie i odwraca tak, bym to ja była na dole. Całował mnie coraz łapczywiej i namiętnuej wplatając dłonie w moje włosy. Nie przerywałam. To taki zupełnie inny Adam. Nie taki spokojny, wstydliwy, wrażliwy, a ten odważny. Całował tak dobrze, niby namiętnie, a potwornie delikatnie. Pieścił językiem każdy skrawek moich ust, tak, jakby chciał mnie przekonać, że to on jest tym właściwym.
-Adam..-mruknęłam między pocałunkiem, kiedy ten gwałtownie odsunął się z zawstydzoną miną.
-Przepraszam..-powiedział cicho i wstał. Położyłam się wygodnie na podłodze patrząc na niego.
-Nie przepraszaj. Wróć tu..-Powiedziałam cicho, a on jak na rozkaz położył się obok. Spojrzałam na niego i wsunęłam dłoń pod jego koszulkę masując jego brzuch.
-Co robisz..Masz Wiktora.-Powiedział cicho gapiąc się w sufit.
-To ściema..
-Jak to?
-Normalnie..O tobie w tedy mówiłam. -Odwróciłam wzrok.
-Powinienem wstać, wyjść i cię olać.
-Wiem, ale też Ci się podobam prawda? Dlatego tego nie zrobisz, hm?
-Zgadza się.
-Wiedziałam.

1 komentarz:

  1. Jej *.* Jej *.* Jej *.* Świetne !
    Na scenie w łazience turlałam się ze śmiechu xD
    Witek, Witek i nareszcie Adam! Nie mogę się doczekać części dalszej ^^
    I ty mówisz że ja jestem Zboczona? ;p
    Mistrz Dobry Pedofil Pozdrawia ;D

    OdpowiedzUsuń