Obudziły mnie promyczki drobnego słońca wpadające do pokoju. Przeciągnęłam się i po chwili zobaczyłam jak spada ze mnie koc. Koc? A nie ważne, może po prostu nie pamiętam, żebym się przykrywała. Wstałam i zaraz wyciągnęłam świeżą bieliznę i ubrania. Zdjęłam z siebie reszte i naciągnęłam majtki i spodnie, po chwili uniosłam swój czerwony biustonosz i zaczęłam szarpać się z cholernym ramiączkiem, które w ciąż się odpinało.
-Cześć chcesz coś na...O kurw mać wybacz.-Trzask zamykanych drzwi. Kto tu do cholery był?! Nie ważne, gdy już ogarnęłam co powinnam, włożyłam go na siebie, a potem czarną koszulkę z wyciętymi bokami z Guns N' Roses. Usiadłam tak ubrana na łóżku zastanawiając się, który z chłopaków to był. Na pewno nie Kuba. On ma najbardziej specyficzny głos. Jednak to stwierdzenie w żadnym stopniu mi nie pomogło. Nie miałam ochoty dalej sie nad tym głowić. Wstałam z głębokim westchnięciem i podeszłam do drzw ipokoju, które natychmiast otworzyłam. Pokierowałam się w stronę salonu i ujrzałam Adama, Wiktora, Janusza i Leszka jedzących śniadanie. O ile ie nie mylę, były to....tosty?
-Ej..Dlaczego dla mnie nie ma?-Zapytałam używając udawanie smutnego tonu.
-No przecież pytałem czy..-zawstydził się Adam, a jego policzki zaraz oblały się rumieńcem. Wyglądał uroczo. Szybko do niego podbiegłam i wyrwałam mu z ręki jeszcze nietkniętego tosta i szybko zaczęłam go jeść.-Ej ale on był mój !
-Za karę! Następnym razem naucz się pukać, a nie..-Gdy skończyłam oblizałam sobie palce denerwując go i zasiadłam pod kanapą opierając się plecami o nogi Leszka. ten westchnął tylko i wrócił do oglądania telewizji. Po chwili zobaczyłam jak Wiktor wyrywa pilota Januszowi i przełącza na BBC Knowledge. Kolejny maraton Top Gear. Ja zaraz pokręciłam głową. Uwielbiałam ten program, a już na pewno byłam wielbicielką pomysłów Richarda Hammonda.
-Kiedyś sobie takiego kupię..-zaczął Wiktor a ja tylko spojrzałam na telewizor.
-Aston Martin DB9? Faktycznie fajny.-Zaśmiałam się. -Ale jak dla mnie nadal lepszy DBS.
-No coś ty..W ogóle..dziewczyno, ty się na tym znasz?!-Wzruszyłam ramionami i wróciłam do oglądania. Wszyscy co jakiś czas parskaliśmy śmiechem, a ja przeniosłam się tak, by opierać się o Witka. Oparłam głowę o jego kolana tak by patrzeć mu w oczy.
-Aston Martin , Aston Martinem, ale zajebiście było by mieć Mustanga 65 Cabrio.-Westchnął i spojrzał na mnie z pogardą.
-Nigdy nie jarały mnie Mustangi, ale za starszych aut..podoba mi się Rover 75.-Wytrzeszczyłam na niego oczy.
-Jest zajebisty...ale musi mieć chromowane lusterka ! I być...ciemno zielony...-rozmarzyłam się i spojrzałam w sufit, nagle poczułam jak Wiktor zsuwa mnie sobie na kolana i zafascynowaniem zaczyna bawić się moimi blond loczkami.
-Zajebiste to ty włosy masz!
-Ty masz fajniejsze!
-Zamieniamy się?
-Dobra!-Wybuchnęliśmy śmiechem i nagle zobaczyliśmy bladego, niedospanego Kubę, który wygmerał się z pokoju w samych bokserkach, ziewając i bardziej targając swoje już i tak rozczochrane włosy.
-No kurde, na chuj się tak drzecie!
-A ty Kubuś, jaki chcesz samochód? -Zapytał z wyszczerzem Wiktor a ja zachichotałam.
-Jak dla mnie to Maluch i dobry byle by jeździł ! - znów ziewnął i jebnął przed kanapą. Położył się i zaczął oglądać z nami.-A śniadanie dla Marysi gdzie?
-W DUPIE !
-Kogo?
-Adama!
-Kurwa, dlaczego mojej?!
-Bo masz najmniejszą!
-Lena ma najmniejszą!
-Masz coś do mojej dupy?!
-Jaaaaaa? Nigdyyy !
-No ja myślę!
-To gdzie to śniadanie!
-W dupie Adama!
-To ja już nie chcę...
-Twoja decyzja!
I nagle wszyscy prócz Kuby zanieśli się śmiechem. Ja pokręciłam parę razy głową i zsunęłam się z kolan Witka siadając na podłodze i znów opierając się plecami o jego nogi, a stopy trzymałam na plecach Kuby.
-Ej, ej mała. Jesteś tu zaledwie dzień, czy tobie już tu nie za dobrze ?!-Zapytał Maria przez śmiech gdy przeniosłam stopy na jego tyłek.
-Polubiłam was. Miłe z was chłopaki.
-Do czasu.-Mruknał Janusz, którego głos usłyszałam raptem drugi raz. Chyba niezbyt towarzyski człowiek. Kto tam go wie, urodziwy też zbytnio nie jest. W każdym razie, każdy już błądził myślami w innym świecie, ja marzyłam o swoim Roverze lub Mustangu, Witek o Aston Martinie, Adam bezmyślnie bawił się palcami, Leszek oglądał wiadomości, Janusz...chuj go tam wie, a Kuba mlaskał wyczekując swojego wymarzonego śniadanka. Po chwili poczułam jak łapie mnie za kostkę.
-Głooodny! Głoooodny! Jeeeeśść!
-To sobie zrób!-I w tym momencie usiadł przede mną skrzyżnie z miną pokrzywdzonego małego dziecka, chyba nie miałam wyjścia. Zniechęcona wstałam i ociągając się ruszyłam do kuchni, tam przeszukałam wszystkie szafki i z jednej wyciągnęłam płatki owsiane, jakąś miskę, a z lodówki mleko. Nalałam mleka do miski i szybko wsadziłam do mikrofali, gdy było już ciepłe, dodałam płatków i zaniosłam mu do salonu.
-Trzymaj!-Podałam miskę, a on z zacieszem na twarzy pocałował mnie w policzek.
-Dziękuję. Stwierdzam iż oficjalnie już, Cię lubię. Kto jeszcze? - W górę wzniosły się wszystkie ręce prócz Janusza, czego mogłam się spodziewać.
-Ej..w ogóle tak jakoś mi się wspominać zachciało, Kubuś, pamiętasz jak bawiliśmy się na podwórku z taką dziewczynką, nazywała się Milenka, urocze dziecko to było. Ja miałem 13, ty 14, jak ta mała miała 5 lat, latała za nami i krzyczała, że mamy jej dać mandarynkę.-Na te słowa wybuchnęli śmiechem, Kuba pokiwał głową.
-Nawet ja to pamiętam!-Wykrzyczał Wiktor.-Tylko ja w tedy miałem 9 lat...Lesiu też pewnie pamięta.-Blondyn pokiwał twierdząco głową.
-A ja nie wiem nigdy nic..-Znów jakże rozkoszy pan Janusz.
Po chwili zdałam sobie z czegoś sprawę, gdy miałam pięć lat, miałam tu w Łodzi paru kumpli, nigdy nie pamiętałam ich imion, z resztą nie były mi potrzebne. I...cholera. Kochałam mandarynki.
-Jak mówicie miała ta dziewczynka na imię?
-Milena!-Uśmiechnął się Adam.
-Milena. MiLENA. Lena. Milenka. Lenka. Mówi wam już to coś?!
-O ŻESZ W RYJ TO TY !
-Tera też dobie to uświadomiłam. Czyli mamy powód, dlaczego po paru godzinach zaczęłam tak was traktować, wiecie, jakbym was znała.
-Faktycznie..Sporo mi to wyjaśniło. I już chyba wiem, dlaczego tak zainteresowałaś mnie na Piotrkowskiej. Wydawało mi się, że z kąś cię znam, ale myślałem, że pomyliłem się. Ja pieprzę, 16 lat.
-Wspomnienia łączą ludzi Kubusiu.
-Ej, w tedy mówiłaś na mnie Kupa. -Zrobił smutna minę, a ja wybuchnęłam śmiechem i zmieniłam swój ton , na ton małego dziecka.
-Kupa! Kupa ! -I reszta, nawet Janusz wybuchnęła i śmiechem.
-A ja byłe Anan.
-Ooooo..nasz kochany Ananaek.
-A na mnie mówiłaś Witjol.-Zmarszczyłam usta w dziubek i pogardziłam go spojrzeniem.
-Biedny Witjol!
I atmosfera całkowicie się rozluźniła. Nie wierzyłam, że znajdę tu kiedyś starych przyjaciół, a tak naprawdę stało się to czystym przypadkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz